wtorek, 13 maja 2008

Skarb

Takie wierszyki dostaję od mojego "skarba":

Aby szczęście trwało wiecznie
puknij dzisiaj mnie koniecznie
***
Raz, dwa, trzy
Z wibratorem sypiasz ty
Z wibratorem sypiam ja
Wiec kto, kogo dzisiaj pcha
***
Raz, dwa, trzy
Dzisiaj laskę robisz ty,
Jak nie ty, no to ja
Lecz w paszczora wsadzę ja

poniedziałek, 12 maja 2008

Pani K.

Poznałem ją pięć lat temu. Wspólnie pracowaliśmy nad tym samym projektem. W ubiegłym tygodniu spotkałem się z nią po roku przerwy.
Przy drugiej kawie zaczęło się robić prywatnie:
- Odszedłem od żony - zacząłem - tak musiało być.
- Biedna kobieta - powtórzyła to kilka razy.
- Ale to musiało tak być - wziąłem głęboki oddech - bo jestem gejem
- A ja od 25 lat jestem z tą samą kobietą
Nie miałem o tym pojęcia. Człowiek, o którym wydawało mi się, że wiem dużo odsłonił przede mną nową, dużo mi bliższą twarz. Świat jest o wiele bardziej "normalny" niż mi się wydawało.
Chciałbym, żebyśmy kiedyś zaprosili obie panie do nas na obiad.

Plaża

Często myślałem o tym, że niektóre rzeczy które wydarzają się w moim życiu zasługują na miano cudu. Wczoraj znów wydarzyło się coś takiego. Pojechałem z Robertem na plaże, tam dwie godziny spędzone w słońcu, pełen relaks. Gdy przyszedł czas wyruszyli w podróż powrotną, wtedy za nami ujrzeliśmy dwóch mężczyzn niosących na rękach innego mężczyznę. Zaczekaliśmy aż zrównają się z nami, Robert pomógł prowadzić poszkodowanego.
Tak dotarliśmy do wyjścia z plaży. Wezwana karetka zabrała poszkodowanego do szpitala, a my zawieźliśmy tam jego partnera. Łukasz szlochał przez całą drogę. Wyrzucał sobie, że to jego wina, że to on chciał tam iść, że to on go popchnął.
Ja nie pamiętam, czy kiedykolwiek wcześniej widziałem taki sposób wyrażania miłości między mężczyznami.
Wiem, można to racjonalizować. Mówić -- człowiek przeżył szok. Że, to jego "ekspresyjna" natura. Zdaje sobie sprawę z tego, że ja nie znam tego człowieka, i że być może "na codzień" jest zimnym draniem. Nie dbam o to. Zobaczyłem obrazek, który teraz postarałem się opisać.
Wczoraj zobaczyłem miłość. Jutro idziemy ich odwiedzić w szpitalu.

czwartek, 21 lutego 2008

What do I have

Moje życie jest pełne chaosu. Mija miesiąc odkąd opuściłem swoją żonę i dwóch synów. Widuję ich (synów) często, myślę że przy odrobinie woli nie zauważyliby zmiany. Mieszkając z nimi też mnie "nie było".
Dziś mam swoją "gejowską" drogę:
Samotność w zimnym, wynajętym mieszkaniu.
Codzienne myślenie: dziś moje życie się zmieni, przestanę czuć się samotny.
Spotkania z psychoterapeutką w poniedziałkowe popołudnia. Dziękuję Ms M.
Mam jakieś rozmowy telefoniczne z K. Dziękuję buddy.
Mam lekcje salsy w czartkowe popołudnia. Dziękuję Kriss.